poniedziałek, 31 marca 2014

..droga.

31.03.2014 niedziela.

Gdyby nie fakt, że po obiedzie przyjeżdża rodzina slavit moje imieniny to chyba dostałabym kota. A tak, to jest miło i czas szybko leci.          

niedziela, 30 marca 2014

...droga.

30.03.2014 sobota

Zabieramy na działkę 3-go magika /różdżkarza i ten, no hvála, pokazuje miejsce kopania które się pokrywa z wybranym przez nas drugim wiertaczem. Ustalamy kolejność prac, a będzie co robić, bo zakres robót ma być następujący, kolejność może lekko inna, ale...

  • dach do wymiany, teraz jest eternit (dla dbających o środowisko, ew. chętnie piszących donosy podaję informację, ze wywiezienie eternitu odbędzie się legalnie i papiery będą do wglądu to, dla niedowiarków),
  • ściany do ocieplenia od zewnątrz i całe poddasze od wewnątrz,
  • okna do wymiany + żaluzje antywłamaniowe + siatka przeciwko latającym braciom mniejszym,
  • drzwi do wymiany,
  • drzwi garażowe będą musiały poczekać na jakiś bonus albo na mój awans, zważywszy ze szukam- nie przykładając się do tego zbytnio pracy, to może się okazać, że trochę poczekają :),
  • nowe podłogi , zerwanie bołazeryji ze środka, z parteru i z poddasza,
  • nowy kominek z ogrzewaniem grawitacyjnym dwóch sypialni na górze (ta opcja jest jeszcze w trakcie ustalania, to zależy od tego gdzie będą schody)
  • do tego prawdopodobnie nowe schody,
  • nowa łazienka, hmm właściwie łazienka bo jest tam tylko WC z serduszkiem na zewnątrz.
(Ups, sprawdziłam, serduszka nie ma)






No i oczywiście instalacja wodno -kanalizacyjna,
- nowa instalacja prądowa,
- studnia,
- szambo
- i studnia na odpływ wody z dachu, tak się zastanawiam co starego tam zostanie? 
No jak to co? ŚCIANY :) i miejsce. W tym rejonie jest całkowity zakaz budowania nowych obiektów. No to jak chcemy do lasu to trzeba kupić stare i wyremontować. O kosztach wolę nie wspominać. Kupiłam Pietrkowi zeszycik, taki ładniutki w krateczkę a okładki ma twarde i z super motooorem, bo chyba tylko tyle sobie pojeździ w tym roku co ręką po tym zeszycie. Ale nieee, w czerwcu jedzie z kompaniją na męski wyjazd na Węgry nad Balaton.

wtorek, 11 marca 2014

Droga do celu.


Witajcie.
To pierwszy wpis. Wpis zawierający historię poszukiwań wymarzonej chaty, jej przebudowy i naszego z nią życia. Poszukiwania wymarzonej chaty trwały około 5 lat, przeglądaliśmy ogłoszenia, dyskutowaliśmy, jeździliśmy na wizje lokalne. Ponieważ, ja mieszkałam w Krakowie a P. kapkę dalej, nie były to poszukiwania na pełny gwizdek. Ta prawdziwa akcja miała się zacząć, gdy się przeprowadzę. Jestem świeżynką w blogowaniu, ale chęć udostępnienia zapisków kilku kibicującym nam osobom, sprawiła, że musiałam poszukać innej drogi przekazu. Na razie raczkuję, po czesku to się tak ładnie mówi doufam, czyli mam nadzieję, że wybaczycie mi pierwsze błędy i ewentualne potknięcia. Że, nie do końca kumam jak na legalu wstawiać cudze zdjęcia, to do czasu, aż tego nie rozgryzę, się poprostu wstrzymam :(





Marzec 2014
Już jestem. 
Już zabieramy się do tego, i już na ostro! Najpierw były dwie lokalizacje, które rozważaliśmy na poważnie, B. i  S. Lokalizacja obu to taka mocno rekreacyjna część regionu, gdzie chaty, czyli z polska, domki letniskowe są od siebie oddalone jak: przed laty w Sopocie, w sezonie, na plaży - wieloryby. Jeden na drugim. Ale rejon przyjemny bardzo, góry to szumne słowo, ale są. Lasy gęste, mieszane, z przewagą buków. Do tego zadbane rybniki z polska zwane poprostu stawami. Częściowo lata świetności  te chaty mają za sobą. Ale idzie młode. Idzie wprawdzie niemrawo ale... 
Pierwsza chata .....dramat, ale oczywiście dramat z potencjałem. Potencjał każde z nas widziało w czymś innym, ja w wielkości działki 1800 m2 – lubię przestrzeń a P. w murowanych ścianach piwnicy, bo górę trzeba było by zburzyć. Minusem był brak bieżącej wody potęgowany KOMPLETNYM brakiem dojazdu jakiegokolwiek sprzętu czy ciężkiego, czy lekkiego JAKIEGOKOLWIEK. Upss lekka poprawka, jest opcja na helikopter. No niby fajnie, ale koncepcja padła. 

Kolejną chatą była chata której nie mogliśmy zlokalizować na mapach (to takie nasze hobby od kilku lat, patrząc na zdjęcie i mając nazwę miejscowości po szczegółach zdjęcia odnajdywaliśmy miejsce). Wracając do chaty nie mogliśmy jej znaleźć, bo między zrobieniem kosmicznego zdjęcia a sprzedażą chaty, obecny właściciel postanowił pomalować dach..... No i szukaliśmy z dachem zielonym, a na zdjęciu lotniczym domek opalał się w słońcu na kolor czerwony. Chata była, tak jak chcieliśmy, murowana i do remontu, oczywiście wody brak ale przyłącz jest w działce, no to ok, ale sama działka jak się okazało była tu problemem, miała tylko 4 ary, małooooo.  Ja kura jestem i lubię grzebać w ziemi, a tu co? Chata postawiona na środku działki, no to jak łatwo wydumać z każdej strony po jakieś 2,5 m MAŁOOO. Mówiłam P., że jak będę chciała skoczyć z balkonu to spadnę na działkę sąsiada. Aleee, spojrzenie na południe a tam proszę bardzo, zaniedbana hmm tak jak by druga część działki. No to P. dostał zadanie wywiedzieć się czyje to jest i czy aby właściciel nie chciałby to, sprzedać. Bo, jak oblukaliśmy dojazd do działki był żaden.

 Rano P. pojechał do agencji nieruchomości a ja z nudów, szukałam na mapie innej chaty która wpadła mi w oko. Cena nie była odpowiednia. Ba! Nawet nie graniczyła z ramami które sobie narzuciliśmy, ale chata miała prawie wszystko, poza oczywiście wodą, to jakiś koszmar w tych rejonach. Woda na działce jest tu jak na lekarstwo. Poza ceną wszystko mi pasuje ehhh. O 12 P. dzwoni, już wie kto jest właścicielem tej zaniedbanej drugiej części działki, ba nawet go zna. Ale chwilowo nie może się do niego dodzwonić.


 I tu może nastąpić drugie ALE.
Pani w nieruchomościach powiedziała, że jest na sprzedaż inna, wystawiona już chata. Dzisiaj właśnie, właściciel zgodził się na ewentualne obniżenie ceny i to tak, że ewentualnie mogło by to nas zainteresować.... 
Pytam się gdzie? - O!
Pytam jaka duża działka - 1200 m/2 Oo! Pytam jaki dom?- Cały murowany. Ooo! I co ja widzę? Widzę chatę, której całe rano szukałam na mapie. :) Zbieg okoliczności? Moja przyjaciółka mówi, że nie ma zbiegów okoliczności. 20 min później już tam jedziemy. Podoba się nam. Koniec wsi, początek lasu, na górce, przy drodze a właściwie przy szlaku górskim, cicho ( nie licząc harmideru jaki czynią ptaki!!!) samochód przejedzie raz na tydzień, no żartuję :), ale dalej jakieś 600 m, ale już w lesie stoi jeszcze z 6 chat. Obok siebie mamy 3-ch widocznych sąsiadów, już mniej wypasieni, raczej emeryci, działka z potencjałem, domek z potencjałem, brak wody ale działka ma 1200 m/2 i dojazd z 3 stron. Już TO widzimy. Z racji tego, że chata stoi na górce wydaje się być baaardzo wysoka. Umawiamy się na oglądnięcie wnętrza, na zdjęciach, w ogłoszeniu wyglądają koszmarnie. Ale tego szukamy. Swoja drogą nie rozumiem jak można sprzedawać i robić zdjęcia  do sprzedaży gdy wewnątrz jest taki burdel. To do mnie nie dociera i chyba jeszcze długo nie dotrze, bo nie jest to jakaś wyjątkowa sytuacja, ale raczej nagminna. Niewiele pamiętam ze środka, i tak wszystko idzie do przebudowy. A teraz zdjęcia. Autor by J.A.:


 













Po oględzinach nastały dni wyczekiwania, P. zadzwonił do 2-ch magików/różdżkarzy i zaprosił ich na imprezę poszukiwania wody... Bez wody nie kupujemy.  No, jak się należało spodziewać każdy pokazał wodę w innym miejscu. Z tym że ten tańszy zagwarantował, że jeśli wody nie znajdzie, czytaj nie dowierci się, to będzie wiercił dalej. A jest co wiercić, bo woda w tym rejonie jest podobno na głębokości 26-30 m, no to będzie zabawa. No to jak woda jest, to kupujemy! Mimo już zadeklarowanej chęci obniżki ze strony właściciela jeszcze negocjowaliśmy cenę, BRAWO P! Cena cudna, tyle ile chcieliśmy wydać. Super, będzie na okna i dach. No to podpisujemy umowę ....prrr, ale najpierw prawnik  musi ją przeczytać, no to znowu to trwa....korekta w umowie coś tam dot. zwrotu pieniędzy jeśli coś nie będzie oki i poprawka - chcemy klucze jak najszybciej a nie po półtora miesięcznym oczekiwaniu,czyli dopiero po założeniu księgi wieczystej.....wrrr. Chcemy tam chcę wejść, inwentaryzować, projektować, wymyślać. W tym teamie ja jestem architektem a P. jest konstruktorem, oj czasem jest gorąco. Ja mam ochotę rzucić zabawki, tupać nogą bo on mówi tak się nie da. WTF co się nie da? To niech on wymyśli żeby się dało, bo ma być tak, bo inaczej to koncepcja pada. Oboje chcieliśmy modernistycznego kocka a tu mamy domek z dachem dwuspadowym, no i masz babo placek teraz zamiast klocka będzie coś jak modernistyczna stodoła, oj będzie się działo, oj będzie.  No, to musiało nastąpić przekoncepcjonowanie koncepcji i walczymy. Umowę podpisujemy 31.03.2014.  Tylko teraz pytanie, jak ja wysiedzę w domu przez ten weekend ?