czwartek, 17 kwietnia 2014

Pan O i sklep medyczny.

17.04.2014 czwartek.
Normalnie sukces! Wczoraj odezwał się pierwszy z zapytanych producentów okien.
Pan nazwijmy go "O" pracował nad swoją odpowiedzią 4 dni. Odliczając oczywiście weekend. Żeby nie było, że się czepiam. Mają na stronie informację, że odpowiedź zostanie udzielona w ciągu 24 h. Na pewno, chodzi o h robocze. Czyli licząc 8 h na dzień ... no to by się nawet mogło zgadzać + wysyłka ;). Ale, najważniejsze że odpisali! I do tego jaka treść! Po 6 linijkach zawijanego tekstu w stylu : dziękujemy, jest nam miło, itd (napisanego czcionką Arial, rozmiar jeśli ktoś potrzebuje sprawdzę) Pan "O" wstawił link z adresami przedstawicieli handlowych na terenie kraju i grzecznie zasugerował, żebym sobie wyszukała kogo tam chcę. Czyli, do kogo mi najbliżej. No i oczywiście żebym SIĘ jeszcze raz zapytała. Kropka.
 Szelmowski uśmiech jaki wykwitł na obliczu Pietrka był wart uwiecznienia, ale jak na razie nie będę z niego robiła celebryty. 
I jak? Ja się pytam, mam tu .onoru ojczyzny bronić?
I jak? Kontynuując dopytywanie się, reklamować nasze, ponoć dobre krajowe produkty? No jak? 
Bo w tym kraju, za górami o naszych produktach, wcale, niestety, tak dobrze nie myślą. :(
 Studenci mi pocisnęli, że bez zdjęć planowanych wizualizacji chaty moje wpisy lekko zbladły:( No dobrze, posiedzę nad tym dziś.
 Wieczorem jest finał hokeja, grają podobno jacyś nasi z naszymi i Pietrek jedzie na mecz. Więc, jak tylko skończę nicnierobienie w domu, (no bo przecież w domu nie ma co robić) to siądę nad tym. 


Siedziałam nad tymi zdjęciami X godzin i dalej jestem taka głupia jak byłam :( Martwi mnie to okropnie. A mętlik w głowie mam potężny. Mam nadzieję, że szkodliwość moich czynów będzie znikoma :( i żadna z osób/właścicieli zdjęć nie przywali mi np. .. z liścia... albo jeszcze gorzej. 

No...stracha mam, no. 
Tak więc, jeśli można,APELUJĘ do wszystkich:

 Jeśli znalazłeś/znalazłaś na moim blogu zdjęcie którego jesteś autorem i nie życzysz sobie abym je udostępniała, to skontaktuj się ze mną, będzie mi przykro, ale je usunę. Z góry wszystkich przepraszam za niedogodności. Wybaczcie, dopiero się uczę.


...........Podobno z prawnego punktu widzenia takie oświadczenie jest bezwartościowe:( buuu......


Swoją drogą dziś znalazłam coś takiego jak statystyki czytania MOJEGO bloga. I... oczy mi spadły na klawiaturę. Jakieś amerykańskie ludzie go oglądają, z systemów operacyjnych które, żeby tu wpisać bez błędów musiała bym skopiować. AAAaaaa!!! Czyżby jakaś inwigilacja?


A teraz zza innych drzwi.

 Ilekroć przebiegałam przez krakowski Kazimierz, to zawsze ciągnęłam nosem po szybie wystawowej jednego sklepu . Tak, jakoś niestety bywałam tam bardzo rano i zawsze było bardzo zamknięte :(a tam tyle dobra wszelakiego było, mmm. Kiedyś, gdy debatowałyśmy z K. o trafności wyboru koloru obicia fotela widocznego przez szybę, oczywiście znowu w godzinach nieprzyzwoicie porannych,  przechodząca Pani/babcia też zapuściła żurawia. No, wiadomo, jak ludzie zaglądają do środka, to NAA-PEWNO jest tam coś ciekawego. Pani/babcia, na widok krzesła Les Arcs Chairs zapytała "czy to nowy sklep ze sprzętem medycznym?" 


W następnym zdaniu będą same !!!!!!!!!! bo piorunów jeszcze nie umiem z klawiszy wstawiać :). Nasze miny były chyba jak z reklamy, bo Pani/babcia zdematerializowała się w sekundzie. A krzesła, są na mojej liście wyposażenia chaty :), tylko jak do tego dokoptować stół? Inspiracją jest dla mnie szklany blat + drewniane strugane nogi, autorstwa Pana Pawła Grunerta . 




fot.P.G.


Serce rośnie, że Polacy też potrafią, tu pozwólcie, że napiszę dużymi literami, przez szacunek, TWORZYĆ. Oooj bardzo mi się u Pana na stronie podoba, oj bardzo. U Pana Pawła w oko wpadły mi też drzwi, ale tu, chyba jednak zostanę przy innych, które od lat panoszą się w mojej głowie. Mianowicie przy drzwiach z Muzeum Etnograficznego w Splicie. Dokładnie z Pałacu Dioklecjana. Foto moje, a i autora drzwi też kiedyś odnalazłam. Pytanie czy i teraz mi się uda. Coś ciężko mi idzie :( a z tabliczki znamionowej przy drzwiach nie mogę odczytać.









K'woli wyjaśnienia, ja nie chcę sobie takich drzwi wstawić, ja chcę sobie takie drzwi na ścianie powiesić. No co, ludzie mają różne pomysły, a ja mam właśnie taki :) 
Ogłoszenie: Szukam zdolnego ślusarza, najlepiej z moich okolic :) Moich, jak się własnie okazało, jest w tej chwili pojęciem nie tyle szerokim co raczej długim (wyszło jakieś 450 km).

Szukając w sieci coś więcej na temat mojej, zakupionej wraz z chatą komody, przez przypadek odkryłam polską stronę z designerskimi rzeczami! Super!

Początkowo chciałam napisać z klimatycznymi rzeczami, ale zarówno słowo klimat jak i klimatyczne dla każdego oznacza coś innego, więc nie zagłębiajmy się w temat gustów i guścików. 
 Komoda którą wyszperałam na poddaszu w nowej odsłonie mogła by z powodzeniem wyglądać właśnie tak, jak na w/w stronie wyglądała jedna ze sprzedanych. Dla mnie bomba! 
fot.http://www.modernizmdesign.com/pl

Do tego, jak ulał by pasował jeden z krasnali Baddy na którego zaczynam mieć ciśnienie, (Pietrek mówi, że to się da leczyć) tylko no właśnie, na którego? Wzrost 55 cm, normalnie kawał chłopa :) W tym miejscu apeluję o niewykupienie wszystkich, gdyż, ponieważ ja naprawdę myślę o jednym. 
fot.https://www.touchofmodern.com


fot.http://www.dakint.cz