czwartek, 26 czerwca 2014

Krok drugi.

Murarze. 



Po kilkudniowym, pełnym adrenaliny nabieraniu sił nad Balatonem, (niektórzy wypoczęli więcej, inni mniej) kontynuujemy prace w chacie.







We wtorek przekazaliśmy klucze murarzom po raz pierwszy. Piszę pierwszy, bo murarze będą u nas przynajmniej 3 razy. Teraz pierwszy. Mają zamurować kilka okien, wybudować kilka ścian i takie tam drobnostki :). 
Drugi raz dostaną klucze, gdy zostaną wyrobione okna, wtedy pojawią się aby wykuć otwór pod duże okno, oraz drzwi balkonowe. A trzeci raz jak będziemy ocieplać chatę. :)

Tu ostatnie tchnienie starych, ciężkich, dębowych schodów.


Były schody.....nie ma schodów.


Była ściana... nie ma ściany.


Było okno z balkonem... będzie oookno.



Było okno, no było :) ale już nie będzie.


Tu też było okno, i też nie będzie.

    
 Z ogrodowych nowinek to długo wyczekiwane kwitnienie juki własnie się zaczyna :):):)


A w świecie róż pojawili się kolejni najeźdźcy. Tym razem róże zostały zjedzone przez sarnę :( A to koza jedna!

piątek, 13 czerwca 2014

Krok pierwszy.


Mamy dach!
Pierwszy krok od stanu "0" zrobiony. 

Ładnie napiszę: obowiązki zawodowe nie pozwoliły nam na żywo uczestniczyć w jego narodzinach i śledzić przykręcanie każdej, pojedynczej śrubki, ale EFEKT!!!... Był dokładnie taki, jak to było zaplanowane i kropka. 


A tak, w niespotykanym upale powstawał dach. Termometr wskazywał 37'C, ile było na czarnym dachu...?




Ambitnych zapraszam do zabawy pt. "Znajdź 5 różnic" :)













 Wszystko trwało, jak by to zgrabnie zebrać "do kupy" jakieś 4 dni. Młodzi i gibcy dach z takiej blachy robili po raz pierwszy. Jak na pierwszy raz, to SZACUN Panowie. 

90% tutejszych dachów kryją dachówki, pozostałe 10% to łupek i eternit. Żeby zobaczyć blachę, trzeba się mocno postarać. Wybrany przez nas model jest nowością na czeskim rynku i znalezienie firmy, która zgodziła się podjąć to wyzwanie było, nie ukrywam trudne. Nie będę opisywała ile godzin spędziliśmy nad zaczytywaniem się o problemach jakie mogą się pojawić przy montażu tego typu blachy na nowych budynkach, gdzie więźba dachowa nie jest jeszcze powyginana, a co dopiero na tuningowanym 46 latku. 



Blacha na dach dotarła w zgrabnym baliku. Arkusze miały szerokość 0,52 m a długość prawie 5 m.


Pojawił się pierwszy konkretny zarys schodów. Jak na razie jest nim dziura w podłodze :)



 
W poniedziałek spotykamy się z firmą od okien i firmą od ociepleń, ma się też pojawić człowiek z firmy, która będzie nam wyrabiała nowe nadproża. Chcemy żeby ustalili między sobą szczegóły osadzenia i montażu rolet w ociepleniu.

A za dwa tygodnie, po krótkich wakacjach, wracamy na budowę wraz z ekipą murarzy.


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Sezon na misia.



 Ponieważ wcześniej się jakoś nie składało, a wyjazd na Węgry zbliża się dużymi krokami, tak wyciągnęliśmy pyrkawkę z garażu, umyliśmy ją, wypucowali i fruuu.
Pogoda była piękna, więc "sezon na misia" został otwarty.





 No, nie zaprzeczę, przy wyjeździe z miasta było ciepło, ale potem mmm. Weekendzie trwaj wiecznie!



Pojechaliśmy na męski obiad. Specjalnością restauracji są podobno bycze jądra, ale niestety w tym dniu już wyszły :/ Musieliśmy się zadowolić językami ehhh, ale też smaczne były. Gdybym nie wiedziała co jem, to bym nie wiedziała co jem.
fot. bycze... no przecież nie języki


 Jutro w południe mają przywieźć blachę na dach, młodzi i gibcy mają wejść na budowę w środę rano. Czarno to widzę, oj CZARNO. Blacha jest czarna, chata w pełnym słońcu a zapowiadają 34 stopnie, no usmażą się nam chłopcy, usmażą jak frytki.

Zamówiliśmy specjalne nadproża nad nowe okna i drzwi tarasowe, przystosowane do montażu rolet. Nie kupujemy gotowych, bo te są bardzo ciężkie a przy wielkości naszych otworów okiennych w ich montażu potrzebny byłby niestety dźwig.

Co poza tym? Mieliśmy znowu naradę architektoniczno -konstruktorską, pojawiły się nowe koncepcje, pomysły itd, ale było tego tak dużo, a upał tak wielki, że niewiele zdziałaliśmy. Teraz, po młodych i gibkich od dachu, do chaty wejdą murarze, hydraulicy, elektrycy i ekipa od gips kartonów. Potem już tylko czekamy na okna i schody i jedziemy z wykończeniówką. Tak, że zaczyna się czas projektowania wnętrz... ze wszystkimi jego urokami i wadami.



piątek, 6 czerwca 2014

Firma ochroniarska


 Poza roletami, wścibskimi sąsiadami i całym tam systemem szybkiego albo jeszcze szybszego powiadamiania poważnie zastanawiamy się nad kupieniem psa. No oczywiście, jak na dwoje, różniących się od siebie ludzi i to nie tylko anatomicznie;) mamy z Pietrkiem zupełnie inne wyobrażenie o zwierzętach. Jeśli chodzi o koty, sprawa załatwiona - mam uczulenie. Wiem, że Pietrek wzdycha do swojego wymarzonego Brytyjskiego Krótkowłosego, mmm no nie powiem, puchato i miło wygląda.




Byłby, napewno godnym następcą Maćka - absolutnie białego, Kota Tureckiego Van. Niestety, podobnie jak większość całkowicie białych kotów, głuchego od urodzenia.





Mnie się natomiast podobają "nietoperze" :(. Są, jak ja to mówię, tak brzydkie, że w ich brzydocie tkwi magiczne piękno :) Poniżej Sfinks Doński, normalnie dla mnie Mistrz Joda kociego świata:)



fot. tapeciarnia.pl
fot. link

:( nic z tego. Pietrek mówi, że będzie się bał rano oczy otworzyć :P 

 Co się tyczy (wracając do tematu) psów. To oczywistym jest, że mnie się podobają charty afrykańskie, oraz, ale to przez Profesora Bronisława Chromego :) charty afgańskie, które w wersji rysowanej przez Profesora od kilku lat, niestety bezskutecznie, usiłuję kupić.


Chart afrykański, no było nie było, COŚ go z tym nietoperzem wyżej jednak łączy.
fot. http://pl.wikipedia
Co do chartów afgańskich, to synek mówi że wyglądają jak Saruman, no podobieństwo rzeczywiście jest :)
 
fot.afgansky-chrt
fot. link


A tu w profesorskiej wersji.
fot. Rempex
fot.http://www.desa.pl


Pietrek niestety, nie ma psiego faworyta :( podobają się mu owczarki niemieckie i inne "wilczuro" podobne.


Możemy też rozważyć kupno psa rasy "puppy". Ale, trzeba się będzie dogadać co do koloru, bo jeśli chodzi o rasę, to patrząc na cenę od razu widać, że to wyższa półka ;)

autor Eero Aarnio
 Z ostatniej chwili! Dostaliśmy ofertę ochrony od miejscowej firmy, szef podczas pracy na zdjęciu. Cena godna uwagi, kilka kurczaków na rok :P
Myszołów zwyczajny, (Buteo buteo)