niedziela, 23 listopada 2014

Budowanie, ostatni klaps.

Part II - czyli "Budowanie" w dniu dzisiejszym z sukcesem możemy uznać za zakończone. 



Ostatnim klapsem był montaż drzwi wejściowych.





Czy to odpowiedni czas na podsumowanie? Może tak, może nie, ale to i tak nie zmienia faktu, że ponad pół roku temu zaczęliśmy naszą przygodę. Kupiliśmy chatę do remontu. I od samego początku, za każdym razem gdy tam jedziemy, widok chaty sprawia, że się uśmiechamy. 

Part I czyli "Burzenie" płynnie przeszła w Part II czyli "Budowanie" Dziś zamknęliśmy obie, chwilami mocno ze sobą powiązane fazy i przechodzimy do Part III  "Urządzanie/Wykańczanie/Aranżacja" do wyboru, do koloru jak kto woli. :)

(Skoro o wyborach i kolorach, to dojrzałam do zmiany grafiki, lekko, ale jednak inaczej.)

Ściany otynkowane, poddasze ocieplone i zabudowane płytami g/k. z gładzią gipsową. Łazienki przygotowane pod flizowanie. Wylewki zrobione. Teraz już tylko CAŁA RESZTA :D

Z innych rzeczy, to jak widać na zdjęciu sarenkom bardzo zasmakowała hebe. Z trzech pięknych krzaczków zostały już tylko gałązki. Wrrr.

                                  




środa, 19 listopada 2014

Św. Marcin i gęsi.

 Duuużo się działo, oj dużo. Może nie do końca w kwestii chaty ale tak ogólnie. 11.11 o 11:11 do miasta wjechał na białym koniu Św. Marcin i....i już można było zacząć degustować młode, tegoroczne wino. To, taka moravska odmiana francuskiego święta Beaujolais Nouveau, tylko zamiast trzeciego czwartku listopada u nas to święto przypada każdego 11 listopada. Pije się młode, cudownie pachnące owocami i wspaniale smakujące wino.
Tylko ten koniu jakiś taki zagłodzony...:P

źródło: link

Z racji święta na stół trafia gęsina.

:(

źródło:link
 W Polsce i to też regionalnie, poza rogalami na Św. Marcina, gęsina na stoły wchodzi raczej niemrawo.

źródło:link
 Wyjazd do Krakowa był owocny. Niestety nie udało się nam zrealizować całego harmonogramu i na wystawę Olgi Boznańskiej w Muzeum Narodowym nie zdążyliśmy.

źródło: Dziewczynka z chryzantemami.
 Czyli z kulturą teoretycznie było "nie teges". Ale za to praktycznie, głód sztuki został zaspokojony. A w jaki sposób? No na to będziecie musieli poczekać, aż obrazy zawisną na ścianach i tam pokażą całe swoje oblicze.

 Pietrek został bohaterem domu :P i w Leroy Merlin  dokonał zakupu farb i gruntów do malowania, no może nie z promocji, ale cena i tak była dla nas atrakcyjna.

 Odebraliśmy zamówioną podłogę.
Listwy będziemy kupować tutaj. Podłoga teoretycznie normalna, coś w ten deseń, ale tutaj nie do dostania.

 Odebraliśmy też zamówione lampy do kuchni i przedpokoju.
Sklep walczył ze sobą dłużej niż obiecywał, ale na koniec przysłał 6 małych lamp w OGROMNIASTYM pudle i z taką ilością pianki, że na pięć wysyłek by starczyło. Najważniejsze, że dotarły. I że w całości. A jak będą wyglądać? No to, już niedługo.

 Koncepcja palisandru i mojego na niego pomysłu po dokładnym oglądnięciu półproduktu padła. A dlaczego? Dlatego, że blaty stołów może i wyglądają jak by miały 4 cm a w rzeczywistości mają 1,1 cm a reszta to boczna listwa maskująca. Ale nie szkodzi. Wymyślimy coś innego.

 Na chatę na razie mamy zakaz wstępu ;) Mamy zrobione wylewki samopoziomujące i wylewki sobie schną.


 Jutro tam jedziemy z fliziarzem. Załączymy bestię niech już suszy...

niedziela, 9 listopada 2014

Żyrafa.

 Z obiecanymi zdjęciami wnętrz na budowie jest problem tego typu, że na chacie walczą gipsiarze i mimo iż szlifują żyrafą to i tak nic nie widać. Panowie pracują w systemie jest ładna pogoda - robią gdzieś elewacje, jest brzydko - robią u nas. I co? I kurza melodia jest ładna pogoda. Ehh.
No, na tym zdjęciu WSZYSTKO jest absolutnie piękne i takie czyste mniam mniam. A w rzeczywistości....
źródło: link
 Wklejam zdjęcia poddasza na chwilę przed szpachlowaniem/gipsowaniem i szlifowaniem. Za to po sprzątaniu, więc kurz sobie latał...jak widać :)
 Niebieskie płyty są płytami akustycznymi. Z nich są zrobione wszystkie ścianki działowe. Wypełnieniem jest wełna rockwool superrock.
Śmierdzi ta wełnaaaa fuj!
Sypialnia dla gości :)
Miejsce na szafę w sypialni dla gości.
Miejsce na schody, po lewej stronie a po prawej szafa i drzwi do sypialni.
I jeszcze widok na/przez okno, w sypialni dla gości.
Sypialnia główna, znaczy się nasza :).
Wzmocnienie w ścianie do toalety na baterię umywalkową, docelowo ma być umywalka nablatowa, no, ale gdyby....
Toaleta na poddaszu.
Sufit nad meblami w kuchni.
Co poza tym? Zamówiliśmy parapety, nic szczególnego, takie normalne białe. Tutaj przymiarka standardowej szerokości, trochę nam brakuje :/


 W przyrodzie za to zmiany, pojawiła się jakaś moravska odmiana naszego "Halnego" i z krótka: "masakra jakaś". Wszyscy chodzą nerwowi... Oczywiście miejscowi nic o takim wietrze nie wiedzą, ale ja stara wyjadaczka jestem :P i swoją teorię mam.
 Nareszcie dojechała do nas (zamówiona w lipcu) kabina prysznicowa, tak że, ze spokojem możemy myśleć o łazience. Fliziarz już znaleziony, nie żeby się zgubił, ale znaleziony.
 Okazało się, że na zamówiony przez nas kominek będziemy musieli poczekać 1,5 miesiąca, bo zachciało się nam czarnego koloru, a w standardzie produkują szare, więc...
W next tygodniu jedziemy po odbiór zamówionych paneli do Krakowa, może przy okazji uda się nam wydać trochę więcej pieniędzy. Stolarz, który będzie robił meble przesłał nam cennik blatów z palisandru indyjskiego. Jak zobaczyłam kwotę za m/2 to powiedziałam "o GRUBOO!!!" a jak do mnie dotarło ze to cena w euro to G zmieniło się na K! Ale mam pomysł! Szkoda tylko że w jednym takim sklepie są mało elastyczni żeby się z nimi dogadać na rezerwację, ale się nie pali, jakoś to rozwiążemy.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Schody ze schodami.

 Problem ze schodami pojawił się chwilę po tym jak tylko tusz drukarki, która drukowała projekt wysechł. Firmy były chętne, nie żeby nie, ale, ciągle było jakieś ale.  
 Już myśleliśmy, że jak tak dalej pójdzie, to będziemy musieli zrezygnować z dywanowych, czyli dla niezorientowanych w kwestii rodzajów schodów laików, takich jak te na zdjęciach.

źródło:link
zródło:interiermag
źródło:pinterest
żródło:viahouse
 na rzecz półkowych, czyli takich jak na tych zdjęciach.
żródło:adnarquitectura
źródło:zago
 Aż któregoś dnia, pojawił się w naszym życiu Pan o dwóch imionach z których jedno było nazwiskiem (dziś już wiem które jest które :).  Młody człowiek, nie żebym się od razu czepiała, że jak już wcześniej urodzony to od razu niekumaty. Ale ten pokiwał głową, pomyślał i powiedział fajne :) Spróbujemy. Wspólnie nakreślona została nowa lekko zmodyfikowana (w związku z ograniczeniami produkcyjnymi...ehh) wersja schodów. 

  Stopnie są gięte maszynowo tylko z czoła a dołem spawane. Listwa boczna się nam totalnie nie podoba, ale człowiek ten przynajmniej nie upierał się przy budowie wspornika pod belkę stropową. No, chociaż jeden. 
A skoro o utrudnieniach mowa to, mieliśmy kilka punktów, które trzeba było przy okazji budowy schodów wziąć pod uwagę.
  Pierwszym była słaba konstrukcja stropu/podłogi na której miałyby się oprzeć schody - stąd listwa kotwiąca do ściany która przenosi ciężar schodów z podłogi na dwie ściany.
  Drugim problemem był częściowo usunięty w związku z wykonaniem nowego otworu pod schody legar. Ze względu na statykę stropu wykonany został samodzielny podciąg do przejęcia obciążeń, który licuje z konstrukcją dachu, ale nie ma na nią żadnego wpływu, noo może poza wzmocnieniem ukotwienia dachu do ściany domu. 

  Podłoga przygotowana, ostatni wirtualny pomiar schodów i czekamy na przymiarkę.
  Co poza tym? Tynki i gładzie skończone. Teraz tylko wylewki samopoziomujące i można łazienkę robić. Odwiedził nas pan z firmy, która będzie nam robiła podjazd do chaty. Jak przeliczył nam wszystko co będzie robione w pierwszym etapie, to do tej chwili trwam w szoku, nie doliczaliśmy jeszcze placu przy wejściu głównym i chodnika wzdłuż domu przy murze oporowym, bo to ma być robione w drugim etapie prac. Najpierw musimy zrobić nowy mur oporowy. Oj, oj, oj. To będą ale koszty.

niedziela, 2 listopada 2014

Bestia ;P

 Ustrojstwo z poprzedniego posta zostało namierzone i przytaszczone do chaty. Od kilku dni maszyna wzorowo pracuje i osusza, efekt jest widoczny gołym okiem. Przez 4 dni pracy wyciągnęła ok 60 litrów wody. Jesteśmy pod wrażeniem i nie tylko my. Właściciel firmy, która nam układa g/k tak się przyglądał, przyglądał i ...wczoraj kupił sobie małego kuzyna naszej bestii. ;P
Bestia ;P z profilu.
a tu hmm od tyłu :/
 Ponieważ instalacja elektryczna na poddaszu została już poprowadzona, panowie od g/k mogli się znowu zabrać do pracy. Kolejnym etapem były ścianki działowe. Przywieziono więc wełnę do wygłuszania ścian i akustyczne płyty g/k. 

 My, w ramach nicnierobienia, ociepliliśmy tymczasowe drzwi do garażu a i tymczasowym drzwiom wejściowym też się dostało watą. Nie chcemy jeszcze zakładać nowych drzwi, bo poprostu, nie chcemy ich uszkodzić. Jak profile, płyty i inne takie tam wymeldują się z chaty, to drzwi zawisną.



 Jutro, po pracy, jedziemy posprzątać (będą nareszcie zdjęcia wnętrz :). Następnie będzie robiona gładź gipsowa na płytach g/k. 
  Zamówiliśmy kominek, teoretycznie za dwa tygodnie miałby być 
- i będziemy grzać :)
- i robić wylewki,
- i malować, 
- i układać podłogi, 
- i...duuużo innych rzeczy, ale o tym, to już w następnych postach :)