sobota, 20 czerwca 2015

Pani Karolina i Pan Igor.

Mimo iż grzeczność nakazuje kobietę pierwszą, przed szereg wypchnąć, to tym razem odstąpię od uprzejmości (wybaczy Pani Pani Karolino) i  napiszę najpierw o Panu Igorze.




Igor Mitoraj, a właściwie jego prace od dawien dawna mnie urzekały swoją delikatnością. Jak się okazuje a historia antyku tego najlepszym przykładem, nie jest ważne z jakiego materiału wykonana została rzeźba, ale jaki kunszt ma w swoich rękach artysta. A ten kunszt, wyobraźnia i cierpliwość potrafią stworzyć dzieła czasem monstrualnej wielkości ale lekkie, eteryczne i kruche w odbiorze. Pan Igor był dla mnie takim artystą.  Lata marzyłam o tym aby mieć na własność jedną z jego rzeźb. Ale zawsze było jakieś ALE, albo brak środków, albo brak miejsca, albo brak odwagi, albo chęć posiadania marzeń, albo znowu brak środków i tak w kółko. Fascynowała mnie jego twórczość, czy fascynowało mnie jego życie ? Musiałabym to przemyśleć. Niestety nie stworzy już nic nowego, chyba że w kolejnym wcieleniu, ale czy będzie chciał po raz kolejny podążać tą samą drogą? W to akurat wątpię.


I wtedy pojawiła się w moim życiu Pani Karolina. Nie, żeby Ona jak Ona, ale jej obraz "Psyche II" Tak jakoś nawiązywał do tematu, tak jakoś zaplatał się w myśli. I gdy tłumaczyłam sobie, nie obraz, rzeźba miała być, nie te kolory co trzeba i dużo innych nie, to coś wystarczyło. Czy to była kompozycja, czy właśnie nie chciane kolory, czy myśl, przesłanie? Do dziś nie wiem, jedno jest pewne nie mogłam się oprzeć. Kupiłam. Popatrzyłam z bliska i gdybym mogła to chyba wykupiłabym całą galerię obrazów Pani Karoliny.

Dziś obraz wisi w miejscu, które sam wybrał, a podróżował sobie, podróżował. Jak się okazało, moje największe obawy dotyczące kolorów były bezzasadne. Brązy, których nie planowałam pojawiły się a właściwie pozostały - tu jako stara belka stropowa.






"Psyche II" nie jest jedynym obrazem Pani Karoliny jaki posiadam i który zachwyca naszych gości do tego stopnia, że są zainteresowani ich autorem :) ale o tym kiedyś i w innym poście.
Źródła: Igor Mitorajwybitny rzezbiarz

środa, 17 czerwca 2015

Fasada



Ruszyła, mamy nadzieję, że już jedna z ostatnich, wielkich akcji na chacie tzn. ocieplenie. Rusztowania zostały przywiezione, z wielkim hukiem rozładowane


i postawione.

Panowie zabrali się do pracy a to oznacza że w ciągu kilku najbliższych dni spokoju ani my ani okolica nie zaznamy. Dziś skończyła się faza cicha, od jutra zaczyna się wiercenie i wbijanie kołków.




Kilka upalnych dni,


utwierdziło nas w przekonaniu, że czarny i ciemno-popielaty kolor fasady byłby może i super nowoczesny, ale nagrzewał by się do granic możliwości, więc lekko odpuściliśmy i zamiast ciemno-popielatego, będzie tylko popielaty :)


Oj boli ta decyzja, boli, ale wystarczy że blacha na dachu strzela, kręci się i wije jak słońce przypieka. A tam przypieka, możecie wierzyć.

Nadbudowana została tzw przynajmniej tutaj attyka albo przynajmniej jej dwie strony, jutro dobudowana zostanie strona trzecia a w poniedziałek na budowie pojawia się ekipa, która będzie robiła płaski dach, ocieplenie, hydroizolacje i takie tam inne, różne, nikomu nie znane rzeczy.



Pojawiła się za to ekipa od klimatyzacji i zostało wszystko przygotowane do montażu jednostki, który nastąpi dopiero po zrobieniu płaskiego dachu i fasady.


Sprawa z internetem nadal nie rozwiązana. No bo jak nie ma internetu, to jak sprawdzić informacje o internecie aaaaa. Przetestowaliśmy chyba wszystkich dostawców. Jedni do nas przyjeżdżali i mówili "ale tu jest cudownie cicho, po co Wam internet odpoczywajcie" inni pożyczali nam sprzęt żebyśmy sami testowali a jeszcze inni po wpisaniu adresu mówili "zerowe prawdopodobieństwo" Tak więc na dzień dzisiejszy zostaje nam albo (było nie było mamy 21 wiek) internet satelitarny - a to dosyć kosztowna sprawa. Albo jeszcze jedna możliwość ale zajmiemy się tym po weekendzie, no wiem wiem dziś dopiero środa . Ale od dziś to już z górki :) i za chwilę będzie weekend.

Co poza tym? Wybraliśmy dziś o 5 rano kolory żaluzji wewnętrznych, zostały zamówione i przyszłym tygodniu ma być montaż.


poniedziałek, 8 czerwca 2015

Grill.

Grill. 
 Jako, że lato za chwilkę się zacznie. Pogoda sprzyja długim posiedzeniom na zewnątrz, oraz oczywiście to, że ekipa która będzie go, go czyli taras budowała już zaczyna prace na chacie. Czas na grill. Na początek, wersja z supermarketu. Zdjęcia grilla betonowego wstawiać nie będę, nie podoba mi się, więc i reklamy nie będzie, a jak się komuś podoba to sam znajdzie.
 Chociaż dla modelu Flinston może zrobię wyjątek. ;) też mi się średnio podoba, ale śmieszny jest :)


fot. Flinston
Trochę metalu...
fot.krby

fot.diagofocus


 W rodzinnym konkursie na najlepszy grill długo na pierwszym miejscu utrzymywała się firma ROLLINGSTONS. Modele, które mają są ciekawe, nie oznacza to, że będą pasowały do każdego domu i każdej aranżacji, ale jak to napisał kiedyś dramaturg Friedrich Hebbel " Sztuka powstaje wtedy,gdy wyobraźnia nabiera rozumu" moja wyobraźnia powiedzmy przez okres ok. roku z rozumem oczywiście :) obstawała przy gabionach
fot. www.grille-kominki


fot.grille-kominki.pl
 Ostatnio się okazało, że P. chciałby grill z wędzarnią, hmm to mamy kolejną zagwozdkę. 

No nie powiem, że nie mamy pomysłu na grill, bo mamy. Musze go jeszcze dopracować, czy faktycznie z wędzarnią czy bez i... dokładnie w którym miejscu miałby stanąć.


A może tak machnąć sobie kominek ogrodowy? Ciekawa opcja :)


fot.jotul-terrazza


fot.aduro


sobota, 6 czerwca 2015

Łazienka na poddaszu.

Łazienka na poddaszu jest sukcesem. Wszystko jest przeliczone na centymetry.  Ale mogę napisać "Udało się" :)

Początkowo w łazience na poddaszu miało nie być płytek na ścianie, ale podczas naszej nieobecności pan od płyt g/k który robił gładzie na płytach, nie wiedząc i nie znając naszych planów, gładzi w łazience na ścianach nie zrobił. No to są płytki :) I wygląda to całkiem przyzwoicie.

Łazienka a właściwie toaleta i umywalka wraz z lustrem,  jest alternatywą dla zajętej łazienki na parterze, więc nie narzekajmy. Zęby można umyć, w lustrze się przeglądnąć a na prysznic niestety trzeba poczekać. Oświetlenie w związku z brakiem płaskiego sufitu usytuowane jest w skośnym suficie, więc czasem niższym osobom może zaświecić w oczy. Ale wszystkim dogodzić się nie da, a my wysocy jesteśmy :)

Meble jak w całej chacie w tych samych barwach i z tych samych materiałów. Że nudno? Nie nie nudno - spójnie.




 Lustro bez ramy bo wklejane. Tanie te lustra do łazienek nie były. Jak tak sobie pomyślę, to powiedziała bym że nawet drogie, bardzo drogie, strasznie drogie. Ale zadowoleni jesteśmy i tak to sobie podsumuję. Przy okazji zamawiania lustra do przedpokoju dowiedzieliśmy się, że cena lustra jest 1/3 całkowitej ceny. Na pozostałe 2/3 wchodzą: dojazd i przyklejenie. Łooo matko!!! To w przedpokoju będziemy kleić sami.

środa, 3 czerwca 2015

Kanapa i totemy.

Dziś pierwsza odsłona z tematyki obrazów, które gdzieś tam w tle zaczynają się pojawiać.
Pierwszy raz o tym obrazie usłyszałam/przeczytałam na blogu Diany Hołod w październiku 2012. Obraz pojawił się na aukcji Allegro i niestety, jak dla mnie sprzedał się zanim w ogóle napadła mnie myśl, aby go licytować. Przyglądałam się od czasu do czasu pracom autora który na Allegro ukrywa się pod nazwą "tycjan100" ale prywatnie nazywa się Dariusz Grajek .


Gdy kompletowałam obrazy do chaty i przeglądałam oferty różnych galerii a także wspomnianego wyżej Allegro - tu chylę czoła przed polskim Allegro, oferta sprzedaży obrazów jest tam bogata jak na mało którym portalu. Czeski odpowiednik Allegro czyli Aukro sprzedaje głównie stare/używane jeśli można użyć takiego określenia w stosunku do obrazów. Rzadko pojawiają się tam obrazy początkujących artystów. Niemiecki e-bay natomiast, mam wrażenie że para się sprzedażą aktów oraz tzw. świętych obrazów i to naprzemiennie. Takie małe sacrum-profanum. Nie przyglądałam się portalom innych państw, tylko krajom ościennym. Tak, że jeśli chodzi o ofertę to jesteśmy w czołówce. A jeśli chodzi o ceny za obrazy to nieskromnie powiem, że TEŻ jesteśmy w czołówce! Moi czescy znajomi początkowo nie wierzyli że za tak małe pieniądze można kupić coś ciekawego, coś wykonanego własnoręcznie, coś oryginalnego.

Ale wróćmy do tematu głównego, bo jak ktoś będzie chciał coś kupić, to sam za pomocą internetu ofkors :) drogę znajdzie.

Obraz "Kanapa i totemy" najwyraźniej miał wielką potrzebę podróżowania, bo ni z tego ni z owego, któregoś pięknego dnia pojawił się na jakiejś baaardzo odległej stronie Allegro. No co było robić? To takie sytuacje, gdy o czymś myślisz, marzysz i potem przychodzi ten właściwy moment i musisz tylko kiwnąć głową. No to kiwnęłam, a raczej kliknęłam i już jest u nas na Moravie.



Teraz zaprzątam sobie tylko głowę myślą: "oprawić czy nie oprawić?" oto jest pytanie. Jak na razie wisi w stanie pierwotnym, źle mu nie jest. Nam z nim też nie :)