środa, 25 listopada 2015

Piżamowe inspiracje

Witam kochani!

Co u mnie? Nosiłam czapkę, szalik, rękawiczki. Odżywiałam się świetnie. Kiedy ktoś kichał w autobusie, chowałam twarz pod szalikiem. Wystawały mi tylko moje brązowe oczy. Nie zmarzłam, nie przegrzałam się. I co mi po tym…Rozchorowałam się. Mimo, że o życie nie walczyłam to jednak moje plany weekendowe poszły w siną dal. Spędziłam cały dzień pod kołdrą, użalając się nad sobą, a kolejne nad nauką, również użalając się nad losem. W chorobie jestem okropna, to pewne! Przeglądając strony internetowe dotyczące ciepłych piżam, wpadłam na pomysł stworzenia swojej piżamowej WISH-listy. Wow, ale oryginalnie, ale może któraś z Was szuka właśnie piżamowych inspiracji. Przepytałam kilka kobiet i każda mi odpowiedziała, że nie miałaby nic przeciwko, gdyby dostała piżamkę na prezent świąteczny. Taka mała podpowiedź :).


Tak a propos piżam, tutaj krótka historia:


  • swe początki znajduje w Indiach, tutaj noszono ją jako ubiór dzienny,
  • w XVII wieku na drodze wymiany handlowej dociera do Europy,
  • jako strój nocny stosowana dopiero w XX wieku (przez mężczyzn),
  • piżama jest lansowana przez Coco Chanel jako strój plażowy,
  • obecnie- piżama jako ubiór do spania, ale czy tylko?
  • otóż nie, w USA wielu obywateli pragnie powracać do korzeni i nosi ją jako ubiór dzienny (np. do sklepu).


A co możemy znaleźć w popularnych sieciówkach?


ZIMOWE ZESTAWY

Droższa wersja



1. Szlafrok OYSHO 119 zł
2. Koszulka  OYSHO 49, 90 zł
3. Spodnie OYSHO 89,90 zł
4. Skarpetki OYSHO 19,90 zł
5. Butki  OYSHO 99,90 zł


I nieco tańsze odpowiedniki, w podobnej kolorystyce w innych znanych sieciówkach.


1. Szlafrok CROPP 99,99 zł
2. Koszulka H&M 39,90 zł 
3. Spodnie Reserved 59,99 zł
4. Skarpetki CROPP 19,99 zł (2 pary)
5. Butki OYSHO 65,90 zł


MOTYWY DISNEYA

Piżamowa klasyka. :)


1. Spodnie+bluzka OYSHO 119 zł

I uwaga, uwaga, aż o 98 gr droższa wersja prezentuje się następująco:



1. Koszulka House 49,99 zł
2. Spodnie House 69,99 zł 

UWODZICIELSKO




1. Koronkowe Body OYSHO 149 zł
2. Koronkowe Body MANGO 119,90 zł 




1. Koszula nocna OYSHO 149 zł
2. Koszula nocna Reserved 54,99 zł




1. Koszula nocna H&M 99,90 zł
2. Koszula nocna H&M 59,90 zł


PRZYTULNIE


1.  Kombinezon OYSHO 199 zł
2. Maska do spania H&M 29,90 zł
3. Butki H&M 39,90 zł

A JAK MOŻNA TANIEJ?

Dlaczego by nie stworzyć  piżamy samemu? Jeśli robią to za nas firmy odzieżowe, zawsze taki komplet będzie droższy. Większość piżam jest wykonana z dżerseju, bawełny, często z dodatkiem modalu (gwarantuje połysk), a więc z materiałów z których wykonuje się również zwykłe t-shirt'y do użytku codziennego zatem przedstawiam Wam dwa zestawy, znacznie tańsze:




1. Top H&M 19,90 zł
2. Spodenki H&M 29,90 zł
3. Top Orsay 20 zł
4. Spodenki H&M 29,90 zł

A JESZCZE TANIEJ?

Myślę, że ten sposób zna każdy. Wystarczy otworzyć szafę, przeglądnąć koszulki w których nie chodzimy i zaadaptować je na cele domowo/ nocne, jeśli jeszcze się do tego nadają oczywiście. Co więcej, nie ograniczajcie się tylko do popularnych sieciówek, często w supermarketach czy mniejszych sklepach można dorwać piżamy o takiej samej jakości jak te ze znaną metką. Szczególnie teraz zwróćcie uwagę na ciepłe butki w hipermarketach. Właściwie w każdym można znaleźć fajne pluszowe w cenie 20 zł- 50 zł. W Auchan można dorwać fajne w cenie ok. 30 zł, natomiast w Carrefour widziałam butki- pluszaki za ok. 25 zł. To tyle na dziś. :)

Trzymajcie się ciepło i nie chorujcie,

Kasia





sobota, 21 listopada 2015

Gadżety kuchenne Cz. 2

Witam Was w kolejnej części o gadżetach kuchennych! 

Dzisiaj już ostatnie propozycje kuchenne. Pierwszą część znajdziecie tutajPrzedstawię Wam kilka tańszych propozycji, ale również kilka droższych. Zapraszam!



1. Pojemnik i krajacz do kiwi Vacu Vin, Klik, 10 zł
2. Obierak do cytrusów Vacu Vin, klik 9 zł


Pierwsze w zestawieniu znajdują się gadżety do owoców. Są tanie, dobrze wyglądają i na pierwszy rzut oka wzbudzają ciekawość. Co prawda, pojemnik i krajacz do kiwi trochę mnie zawiódł, bo spodziewałam się, że sam zajmie się owocem, gdy ja będę pachnieć. Otóż nie. W pojemniku znajdują się odpowiednio wyprofilowane łyżeczki, oraz nożyk, które ułatwiają rozcięcie i wyciągnięcie kiwi. No dobrze, jest tani gadżet, fajny pojemnik i powiedzmy sztućce. Nie trzeba brać ze sobą domowych. Właściwie sama nie wiem. Potrzebne? Mnie nieee. Kolejny jest obierak do cytrusów z tej samej firmy. Uważam, że pomysł jest fajny, gadżet mały, tani. Właściwie same plusy. Ciekawi mnie czy jest ostry. Dałabym mu 6/10 punktów. Może dalej będzie lepiej.



1. Separator do jajek, Klik, 25 zł
2. Separator do żółtek-rybka Yolkfish Peleg Design, Klik, 45 zł


A teraz jajcarnie. Powyżej znajdują się dwa gadżety, różnią się cenę, ale mają tą samą zasadę działania. Należy przyłożyć naciśniętego kurczaka lub rybkę do żółtka i zassać. Czy potrzebne? W sumie? Może... Nie wiem, który z przedstawionych bym wybrała. Kurkę znoszącą żółtko, czy rybkę wypluwającą? Jeśli jesteście ciekawi, zachęcam Was do poszukiwań w internecie, tam dopiero znajdują się perełki. Nie będę linkować, ale znany jest projekt Peter Petrie Egg Separator. Jednak nie polecam na dzień matki. W związku z tym, powyższe wydają się być fajnym pomysłem. 



1. Siekacz do czosnku Chefs'n Garlic zoom, Klik, 67 zł
2. Sylicone Zone Obierak do czosnku pomarańczowy, Klik, 28 zł

Czy Wy też nie lubicie wyciskać czosnku przez praskę? Ehh, wyciskanie to nic, ale umycie praski to wyzwanie dla bohatera. Nawet zmywarka nie daje rady. Jak żyć? Z pomocą przychodzą nam świetne gadżety. Pierwszy z nich łączy zabawę z gotowaniem. Zabawa jedzeniem? No wiem, wiem... Należy napełnić pojemnik czosnkiem a następnie kilka razy przejechać po blacie. Proste? Pewnie. A może ktoś z Was uważa, że 67 zł to za dużo, nie ma sprawy. Tutaj znajdziecie tańszy odpowiednik za jedyne 15 zł. Poczułam się właśnie jak prezenter w zakupach Mango. :P Za to druga opcja przedstawiona powyżej to jest coś. Cena całkiem niezła, a co to? To obierak do usuwania suchych łupinek z czosnku. Czyli to co zwykle robimy nożem albo palcami robi za nas sylikonowe narzędzie...w kształcie główki czosnku. Oczywiście! A jak to działa? Należy włożyć kilka ząbków czosnku i lekko zrolować, przyciskając do blatu. Obierak nadaje się także do zmywarki. To jest coś fajnego! Daje 10/10.



1. Kuchenny strażnik palców, Klik, 18 zł


Oj jak to by się przydało każdej kobiecie! W tym roku, pierwszy raz w życiu miałam przepiękne, długie paznokcie, mocne i zadbane. A dlaczego miałam... No właśnie, jednego straciłam krojąc cebulę...drugiego złamałam podnosząc torebkę (że niby za ciężka?). Generalnie mam pecha w tym zakresie. Wróciłam do krótkich paznokci, ale teraz obawiam się o swoje palce! Ten gadżet jest świetny. W dodatku nazywa się strażak palców! Kupię!



1. Trzepaczka Gloria, Klik, 57 zł
2. Mieszacze elektryczne Uutensil Stirr, Klik, 94 zł
3. Trzepaczka Twist, Klik, 59 zł 


Trzepaczki! Trochę droższe zestawienie. Zawsze mam problem, gdzie trzymać swoją metalową. Może warto więc zaopatrzyć się w którąś z tych wersji powyżej. Przyznajcie sami, trzepaczka Gloria wygląda tak dostojnie, że kto z Was użył by jej do roztrzepania czegokolwiek… Jeśli chodzi o mieszacze elektryczne, to odsyłam Was do filmiku zamieszczonego na stronie, trochę śmieszne wydało mi się ich działanie, ale w końcu to gadżet i wygląda nieźle. Trzepaczka Twist to chyba idealne rozwiązanie dla mnie. Świetnie nadaje się do przechowywania. Praktyczna! 



1. Forma do pieczenia paluszków Lékué Sticks, Klik, 66 zł
2. Wałek Dinosaur, Klik, 59 zł
3. Siekacz do wyrabiania kruchego ciasta Cuisipro, Klik, 67 zł


A ta część powinna być poświęcona mojej przyjaciółce Madzi. Liczę szczerzę, że dostanę teraz ciasteczka z dinozaurami! Wałki ze wzorami to świetne rozwiązanie zwłaszcza, gdy chcemy przyciągnąć dzieci do kuchni. Znalazłam również takie z serduszkami, autami, czaszkami (świetne na Halloween- trochę się spóźniłam). Z kolei siekacz do wyrabiania kruchego ciasta, mógłby mi przywrócić wiarę w robienie kruchych ciasteczek… Jeśli chodzi o formę do pieczenia paluszków, cóż może nie jest najbardziej potrzebna u mnie w kuchni, ale takie swoje paluszki, może jako dodatek do przystawek, dań głównych, może jako przekąska przed telewizorem? Po prostu gadżet. Niezbyt potrzebny, ale ja nigdy się z takim nie spotkałam, więc wstawiam.


Na koniec trzy fajne pomysły. Pierwszy z nich, koszyk do gotowania na parze, został przez nas przetestowany. O wyższości gotowania warzyw na parze, od gotowania w wodzie, nikogo nie trzeba przekonywać. Pojemnik świetnie spełnia swoją funkcję i skoro moja połowa stwierdziła: jest świetny to uwierzcie. Jeśli chodzi o pojemnik na wykałaczki, trochę mnie rozśmieszył, ale właściwie wykałaczki są do zębów, czy można bardziej to zobrazować? Świetny prezent dla przyszłego dentysty! A może właśnie dentyści powinni je dawać? Na koniec praktyczny gadżet do odmierzania ilości makaronu. Ja zawsze mam problem, ile makaronu ugotować. Albo jest za dużo, albo za mało. Coraz częściej możecie znaleźć takie miarki na opakowaniu makaronu, ale ten gadżet jest niezły, tylko czy uwzględnia apetyt domowników czy może działa dietetycznie?



1. Koszyk do gotowania na parze Lotus, Klik, 59 zł
2. Pojemnik na wykałaczki Propaganda Pick-A-Tooth, Klik, 50 zł
3. Miarka do makaronu Spaghetti, Klik, 35 zł


Tym sposobem dobrnęłam do końca zestawienia. Nie wiem jak Was, ale mnie niektóre z tych gadżetów zaskoczyły. Kilka spodobało mi się bardzo jak np. dziadek do orzechów z poprzedniego posta czy obierak do czosnku. 


Pozdrawiam Was ciepło,
Kasia

środa, 18 listopada 2015

Salon

Witam Wszystkich serdecznie

Jak zapewne zauważyliście do bloga dołączyła moja córka Kasia. Tak, tak jestem dumną mamą dwóch dorosłych "pociech" :).  Kasia na blogu zajmuje się lżejszą tematyką, a ja nadal od czasu do czasu będę skrobać swój niszowy temat, tj. własne, subiektywne opowieści z przebudowy starego letniego domu na taki, który odpowiada naszym potrzebom.


W kilku następnych postach będę Wam chciała przedstawić wnętrze naszej chaty. W języku polskim słowo chata kojarzy się, no sami wiecie z czym a jak nie wiecie to tu jeszcze raz udostępniam odsyłacz do wiki. Ale w języku czeskim to słowo oznacza: domek kempingowy, domek letniskowy, dom na lato - to w zależności od stanu, wielkości i wyposażenia.  Mają tutaj jeszcze określenie "chalupa" co oznacza wiejski, najczęściej drewniany, albo nadgryziony ząbkiem czasu, albo też stylizowany na takowy, albo i nie stylizowany, ale tak nazywany dom.

Dziś jako pierwszy na liście zwiedzania będzie salon, kuchnię już kiedyś opisywałam. Tak więc, zapraszam.





Zacznijmy od podłogi. Na podłodze mamy panele z V-fugą,  ułożone pod kątem 45 stopni. Z efektu wizualnego jestem zadowolona tak na 80%. Dlaczego tylko na tyle? Bo teraz żałuję, że nie poznęcałam się nad panami i nie zwerbalizowałam swojej zachcianki " zależy mi na tym, żeby słoje z jednego panelu przechodziły płynnie na drugi". Petr jak to słyszy to przewraca oczami ( dla Niego to pełne 100 procent). No wiem, wiem to tak jak gdyby układać podłogę z puzzli i to jeszcze zapakowanych do różnych pudełek. Ehh, ale jednak mnie to drażni.


Listwy przypodłogowe są białe, no o tym było już dużo napisane, więc na tym co było poprzestanę. Co je i tak nie uchroni przed wymianą....kiedyś. 

Największym meblem w salonie są schody i nie dokończony jeszce kominek. Dla zainteresowanych 8 mm blacha stalowa, częściowo gięta, częściowo spawana. Nie udało się nam z przyzwoite pieniądze znaleźć wykonawcy, który by nam tak powyginał blachę.Ja nie piszę, że ich NIE MA, ja piszę że za godziwe pieniądze.  





Drugim, meblem jest kominek. Nie dokończony, ale i teraz wygląda przyzwoicie. Jak się jego historia zakończy - zobaczymy. Czas pokaże, bo jak na razie, podoba się nam to co jest. 

Może kiedyś, jak się nam będzie nudziło, wprowadzimy w życie pierwotny plan. A pierwotny plan bazował na inspiracji zaczerpniętej od polskiej, młodej pani architekt i wyglądał tak:

fot: źródło
Moim pomysłem była zamiana otoczaków na na bazalt,




oraz zamiana siatki/kratki na wykonane na zamówienie kosze gabionowe, lub wklejone poniżej cudo tylko ofkors w kolorze czarnym :)


fot: źródło

Sofę wypatrzyliśmy w jakimś normalnym, popularnym sklepie. Została zamówiona, a że była produkowana w bardzo jak "wg mnie" na sofę przystało egzotycznym kraju, bo Turcji. To sobie na nią długo poczekaliśmy, ale dotarła, jest :) Nawet przez ten czas nie przestała się nam podobać. Po testach dot. spania - przeprowadzonych w wakacje na "królikach doświadczalnych", mogę napisać twarda, ale wygodna, odpowiednio długa i przestronna.....dla JEDNEJ osoby ...upsss.  



Stolik robiony był na zamówienie, blat osobno, korpus osobno i gdy konfiguracja planet była sprzyjająca wszystko daliśmy do kolokwialnej "kupy" i nawet spasowało :).  


Na dziś to tyle, zapraszam na kolejną odsłonę wnętrz naszej chaty.

Pozdrawiam



piątek, 13 listopada 2015

Gadżety kuchenne cz.1

Witam Was serdecznie!

Dziś, chciałabym Wam pokazać kilka fajnych pomysłów na gadżety kuchenne! Początkowo miało ich być pięć, ale jak tu dać tylko pięć skoro wyszukałam tyle fajnych! Niektóre z nich z pewnością już znacie z różnych sklepów, ale na pewno znajdą się też takie które Was zaskoczą. Razem z mamą jesteśmy fankami przeuroczych gadżetów kuchennych do tego stopnia, że zaczęłam przywozić je mamie z wakacji jako pamiątki, co sądząc po reakcji, bardzo ją cieszy. Przedstawię Wam takie gadżety, które nie zawsze spełnią swoją funkcję tak jak należy,ale jedno jest pewne: będą świetnie wyglądały i cieszyły oko. Kilka z nich miałam okazję ja, mama lub nasze najbliższe otoczenie przetestować. Zapraszam Was również w przyszłym tygodniu na drugą część zestawienia, gdzie pokaże znacznie tańsze i równie fajne gadżety, a już teraz odsyłam Was do posta o kuchni mamy.

Ruszamy!
Na początek, pięć propozycji z górnej półki. A co… trzeba sobie marzyć. Pozycja pierwsza i trzecia są mi i mamie dobrze znane i na żywo prezentują się pięknie. A jak to z nimi jest? Czy są użyteczne? 






1.  Korkociąg A di Alessi Anna G. chromowany, Klik, 295 zł
2. Łopatka do serwowania ciasta Mukul Goyal Cake Walk, Klik, 229 zł 
3. Wyciskacz do cytrusów Alessi Juicy Salif, Klik255 zł
4. Dziadek do orzechów włoskich Alessi Nut Splitter, Klik 65 zł
5. Stojak na wino Mukul Goyal ID, Klik , 649 zł


Klik

  • Korkociąg przedstawiony pod numerem pierwszym, jest bardzo oryginalny. Wygląda nietypowo i designersko. Cieszy oko. A jak z użytecznością? Powinnam zapuścić kurtynę milczenia, ale powiem. Rodzinny sommelier, stwierdził, cytuję "otworzyć butelkę otworzy, ale jeśli ma się wydać tyle kasy na korkociąg, to można zainwestować w profesjonalny sprzęt". Prawda jest niestety taka, że fikuśna spódniczka Pani korkociągowej uniemożliwia zobaczenie jak daleko wykręciło się korek, zatem cóż...trzeba potem grzebać pod spódniczką :D. Proponuję nabyć znacznie tańszy odpowiednik, jeśli nie chcemy zostać posądzeni o pakowanie rączek pod kiecę. Jeśli jednak korkociąg A di Alessi docenicie za design to zdradzę Wam rąbek tajemnicy: jest ich więcej, cała rodzina, w różnych kolorach i są też mężczyźni! Co więcej! Nie tylko korkociągi, także pieprzniczki. Można skompletować niezłą rodzinkę!
Klik


  • Łopatka do serwowania ciast z człowieczkiem. Ten przedmiot jest częścią kolekcji, którą projektanci z Mukul Goyal określili mianem: sztuka w miniaturowej formie. Coś w tym jest. Każda taka łopatka jest unikatowa, wykonana ręcznie i niepowtarzalna. A cena? Obłędna, jak za coś, co można zastąpić widelcem, albo zwykłym nożem, ale w końcu to sztuka. Ciekawe tylko co z użytecznością? Czy człowieczek będzie przeszkadzał w trzymaniu łopatki w ręce? Hmm, może trzyma się za człowieczka? Czy nie będzie żal ubrudzić tak drogiego, ładnego gadżetu? 

Klik

  • I mój absolutny hit! Wyciskacz do cytrusów Alessi. Jest on idealnym przykładem tego co nazywam gadżetem. Pomyślcie sami, czy na pierwszy rzut wiedzielibyście do czego może służyć ten „pająk”?  To jeden z tych gadżetów kuchennych, których wcale nie chce się używać. A historia jego powstania jest tak samo dziwna jak jego wygląd. Philippe Starck, francuski projektant, zainspirował się talerzem frutti di mare i na serwetce naszkicował projekt wyciskacza...Serio? To każdy tak przecież może. Czy użyteczny? Nie do końca oczywiście. Według mamy, wyciskanie cytryn wiąże się z cytuję: "uświnieniem wszystkiego" :P. W dodatku żeby pięknie wyglądał wymaga polerowania po użyciu. Jedno jest pewne, to niewątpliwie ikona designu lat 90'. Wydaje mi się, że ten przedmiot, mimo małej użyteczności jest wart swojej ceny.

Klik

  • Moje serce w tym zestawieniu skradło…serce! Ooo tak! Nigdy nie widziałam takiego dziadka do orzechów i z miłą chęcią obrałabym wszystkie orzechy, które właśnie czekają na swój czas na balkonie. Noo, może nie wszystkie, bo przedmiot jest miniaturowy i mogłabym się szybko znudzić, a cierpliwa nie jestem. Cóż, nie ważne, na półce też mógłby stać.
Klik

  • Ostatnią pozycję w najdroższym zestawieniu ever, zajmuje stojak na wino. Wino w butelkach wygląda dobrze, czasem nawet luksusowo, gdy stoi na półce, regale czy stojaku. Wiem, ze znawcy, czy koneserzy złapią się za głowę jak to przeczytają, ale nie każdy ma lodówkę do wina, czy wilgotną, chłodną piwniczkę gdzie może wino przechowywać, ale kto wie? Może kiedyś. A na razie będę się cieszyła ze swojej półki, a świadomość, że tak składowane wino powinnam dość szybko wypić, wcale a wcale mi nie przeszkadza. A wracając do stojaka Mukul Goyal - piękny, pochodzi z tej samej kolekcji co łopatka do serwowania ciasta. Czy wart ceny? Nie sadzę.



Schodząc półkę niżej, przedstawiam Wam zaparzacze do herbaty. Jak już wiecie, KLIK,  uwielbiam herbatę i wśród gadżetów kuchennych nie mogło zabraknąć takich akcesoriów. Uważam, że to świetny pomysł na prezent dla zmarzluchów i gadżeciarzy. Ja w domu używam bardziej tradycyjnej wersji, ale z miłą chęcią dostałabym któryś z tych. Mikołaju, proszę o ten z Rudolfem. 


1. Zaparzacz Flower, Klik , 19 zł 
2. Zaparzaczki do herbaty Propaganda Help!, Klik, 54 zł
3. Zaparzacz do herbaty Rudolf, Klik, 25 zł


A teraz z myślą o moim chłopaku przedstawiam Wam fajne pomysły na ugotowanie jajek. Wiadomo, wystarczy zagotować wodę i wsadzić jajka, co to za filozofia. Wydawać pieniądze na jakieś kolorowe foremki, pojemniczki? Po co? Aaaa no widzicie, myśląc w ten sposób nie miałabym wielu pięknych rzeczy, ale lubię cieszyć swoje oczy i sprawiać radość innym…i sobie. Jeśli chodzi o pozycję pierwszą oraz trzecią, wyglądają świetnie, jednak to o propozycji drugiej czyli naczyniu do gotowania jajek Lékué Ovo mogę się wypowiedzieć szerzej. A raczej mój chłopak, który stwierdził, że jajka po zrobieniu wyglądają bardzo apetycznie, jednak do minusów zaliczył długi czas gotowania oraz, tu cytat „nie da się zrobić jajka z nieściętym żółtkiem, bo białko też pływa.” Poważna sprawa. 



1.  Koszyk do gotowania jajek ALOHA, Klik, 50 zł
2. Naczynia do gotowania jajek Lékué Ovo, Klik, 49 zł
3. Koszyk do gotowania jajek Buggy 2 szt., Klik, 60 zł


Jedno jest pewne, jeśli macie w domu niejadka być może zakup autka do gotowania jajek okaże się być trafiony. Cena, przy jednorazowym użyciu zniechęca, ale przy dziesiątym ugotowanym jajku już wypada to lepiej, a przy setnym? Kto je tyle jajek?

Może Wy macie jakieś ciekawe gadżety kuchenne? A może jakieś patenty, jak sobie poradzić bez nich. Jedno jest pewne, bez tych urządzeń można się obejść, ale można też sprawić sobie radość i uśmiechać się za każdym razem, gdy gotujemy jajka, odkręcamy wino czy zaparzamy herbatę.


Jeśli macie ochotę poznać mnie bliżej zapraszam na mój profil w serwisie Instagram, co prawda nie prezentuję tam gadżetów kuchennych, ale przynajmniej możecie dopasować twarz do tekstu. A w przyszłym tygodniu zapraszam Was na drugą część gadżetów kuchennych. Znajdziecie kilka tańszych propozycji, które nie zrujnują Waszego portfela!

Do usłyszenia!
Kasia

piątek, 6 listopada 2015

Klimatycznie.

Klimatycznie i w sam raz na jesień. A o co kaman? No o klimatyzację, klimat i jesień ofkors.
Tak, żeby był porządek zaczniemy od jesieni.

"Złota polska jesień" tutaj od X (dziesięciu) wieków już nie obowiązuje, ale to jeszcze dokładniej sprawdzę. Pamiętam, albo i nie pamiętam to jeszcze z czasów, kiedy chciałam studiowac historię a to było dawno, baaardzo dawno, jeszcze dawniej niż studia na ASP, a o Politechnice nie wspomnę. Tak, wracając do "złotej polskiej jesieni" tudzież obecnego i tutaj "babiego lata" to te się już skończyły. Kilka dni z nocnymi przymrozkami i słonecznymi dniami spowodowały, że cudowne, kolorowe liście z poprzedniego posta leżą już w krzakach :P
 Teraz mamy widoki jak z angielskiej powieści detektywistycznej "Pies Baskerwillów".
Tutaj psa zastępują sarny, wczoraj jedna na mój widok zaczeła "szczekać" i gdyby nie fakt, że widziałam to na własne, przez grzeczność nie wspomnę że piękne oczy, to chyba by mi żyłka ze strachu pękłaaaaa!!!
 Pochukujące sowy w nocy to rozumiem, ale szczekające sarny to dla mnie totalna nowość.





Nasz pobyt w letnim domku się jakoś tak sam z siebie przedłuża, bo zupełnie, ale to zupełnie się nam nie chce wracać do miasta. Droga do pracy jest wprawdzie dłuższa, ale ta cisza i spokój jest bezcenna. A i mgła jest mgłą a nie dymem, czy spalinami. Wygląda jak mgła i pachnie jak mgła, zimno, wodniście i miesza się tylko z zapachem mokrych liści.......mmmm.

Co poza tym?
Jak na jesień przystało ;) zamontowaliśmy klimatyzację. Zastanawiam się czy wogóle będziemy z niej korzystać, skoro tegoroczne upalne lato nie było dla nas uciążliwe. Czym ofkors byliśmy mile zaskoczeni, bo było nie było dach jest czarny, elewacja do najjaśniejszych nie należy i chata stoi na południowym stoku a słońce dogrzewa ją w lecie już od 6 rano a kończy o 20/21. Nic tylko sie cieszyć. No ale, zamontowane kable, rurki i przewody nas z lekka drażniły. Wiem, wiem taniej było by je pod czymś ukryć i jakoś sprytnie zamaskować, ale wracając do początkowego "ale" jak się coś zaczeło to miło by było to skończyć.






Finalnie wykończony basen, z kamykami i z ukrywającą się klimą.


Jednostka jest na szczęście widoczna tylko z górnej drogi, ale jak żywopłot urośnie to i ten widok mnie nie będzie bolał.